Złych stron zawsze więcej
Złych stron zawsze więcej

– Napisz o Zofii Czerwińskiej, przecież zaczynała w Bielsku – zachęcała redakcja. Wahałem się. Bo to nie jest miła opowieść.

 
Zofia Czerwińska zmarła w Warszawie 13 marca 2019, na sześć dni przed osiemdziesiątymi szóstymi urodzinami, po operacji kręgosłupa przeprowadzonej na własne żądanie, mimo że lekarze odradzali. Urodziła się 19 marca 1933 w Poznaniu.
W pamięci widzów pozostały jej role w serialach, przede wszystkim „Alternatywy 4” i „Misiu” Barei i „Czterdziestolatku” Gruzy. Trzy epizody, ale jak sama z humorem podkreślała, również trzy zdania, które przeszły do historii polskiego kina: „Jak ktoś całe życie mieszkał w mieście, to się za Chiny do wiochy nie przyzwyczai” (jako Balcerkowa), „Całuję prawe oczko misia Rysia, całuję lewe oczko misia Rysia” (jako kandydatka na żonę Ryszarda Ochódzkiego) i „Może herbatki, panie inżynierze?” (jako kreślarka Zosia w baraku inżyniera Karwowskiego). Ról filmowych zagrała ponad 150, z reguły drugoplanowych, czasem nie była nawet wymieniana w napisach.
Pracę w filmie zaczynała w „Pokoleniu” Wajdy jako barmanka Lola, będąc na pierwszym roku krakowskiej PWST. Ktoś doniósł o tym rektorowi. Groziło jej wyrzucenie ze studiów, bo zabraniano studentom PWST komercyjnych występów przed dyplomem. Ostatnio miłośnicy seriali mogli oglądać ją – jak oceniała – w 80 procentach seriali, m.in. w „Na dobre i na złe”, „Pierwszej miłości” czy w „Świecie według Kiepskich”. Kilkakrotnie grała w teatrze telewizji. Często występowała w programach estradowych. Ról teatralnych zagrała 47, najwięcej w warszawskiej „Syrenie”, a ostatnio w 2017 roku w Teatrze Kamienica w przedstawieniu „Czerwony Kapturek w wielkim mieście”. W 2008 została uhonorowana srebrnym medalem „Gloria Artis”. 
Mariusz Szczygieł, od 26 lat zaprzyjaźniony z aktorką, wspominał na jej pogrzebie: „Mówiłaś: «z dnia na dzień brzydnę coraz bardziej, o ile to w ogóle jeszcze jest możliwe». Nie każdy rozumiał, że w ten sposób zarządzałaś krytyką na własny temat. Mieć dystans do siebie – wtedy mniej cię mogą zranić. Nie uderzą cię, jeśli wiedzą, że sam umiesz w siebie uderzyć, a ty uderzałaś w siebie z uśmiechem, wdziękiem i błyskotliwością”. 
Jej wspomnienia snute w wywiadach prasowych, gdy odsuniemy na bok zasłonę dystansu i humoru, układają się w w ponurą opowieść o aktorstwie. „W naszym zawodzie nieustannie się walczy albo obmyśla strategie tej walki” – mówiła. Na pytanie, czy przyjaźń między aktorami jest możliwa, odpowiadała, że pod warunkiem dużej różnicy wieku, a już na pewno płci; zwłaszcza gdy się jest w tym samym teatrze. Mówiła, że „sercem aktora jest teatr”, ale zauważała też, że szkoła teatralna powinna uprzedzać aktorki i aktorów, jak okrutny los ich czeka, bo ten zawód ma więcej złych niż dobrych stron.
Zaczęła tego doświadczać już na samym początku, w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej, gdzie pracowała w sezonie 1957/58. Trafiła tu zaraz po studiach, wraz z piątką przystojnych, jej zdaniem, kolegów z roku. Dyrektor Andrzej Uramowicz obejrzał świeży narybek i powiedział „Z panów jestem bardzo zadowolony, a pani to... charakterystyczna”. To była ocena talentu? Skądże. Chodziło o urodę. Tzw. role charakterystyczne przypadają z reguły aktorom o..., jak to nazwać?, pośledniejszym wyglądzie. Dzięki dystansowi aktorki do samej siebie możemy sobie wyobrazić, jak wówczas wyglądała: „kobietka niby zgrabna, ładne oczy, ale z profilu... Cyrano de Bergerac” – opisywała po latach. Problemem był „garbaty i krzywy nos”. Aby zwiększyć aktorskie szanse, w 1963 (pięć lat po odejściu z Bielska) poddała się operacji. „Pijany pan doktor, bo to było 1 stycznia, zdjął mi garb. Jak to się robi? Wkłada się pod skórę dłuto i wali się młotkiem” – wspominała. Po kolejnych pięciu latach poddała się drugiej operacji, „żeby podnieść tę przydługą trąbkę”. Twierdziła, że po zdjęciu garbu nos się wydłużył. 
Wspominała, że w bielskim teatrze miała zagrać Rachelę w „Weselu” Wyspiańskiego w reż. Iwo Galla (prem. 22 XII 1957). Została jednak „wykolegowana” – rola przypadła Elżbiecie Lityńskiej, jakoby dlatego, że była żoną scenografa. Pamiętając jednak o feralnym nosie, możemy zastanawiać się, czy nie chodziło o większe doświadczenie zawodowe starszej o siedem lat konkurentki, a obietnica złożona Czerwińskiej była tylko wątpliwym żartem z jej wyglądu (Rachel to Żydówka, a w antysemickim stereotypie nos ma znaczenie). Niestety, nie ma już kogo zapytać, jak było naprawdę. W każdym razie Czerwińska zagrała u Galla o wiele mniejszą rolę niż się spodziewała – flirtującej z Poetą Maryny. Potem była jeszcze podwójna rola w bajce „Kot w butach” w reż. Uramowicza (prem. 6 IV 1958) i rola Adeli w polskiej prapremierze sztuki „Bal pożegnanych” słowackiego autora Petera Zvona (właśc. Vladimír Sýkora). Publikowane zdjęcie pochodzi właśnie z tego spektaklu. Czy ten nos rzeczywiście taki zły?! 
W następnym sezonie trafiła do kierowanego przez Zygmunta Hübnera Teatru Wybrzeże. Kiedy jednak Hübnera zastąpił Jerzy Goliński, usłyszała: „Za 20 lat to może teatry będą się o ciebie biły, ale teraz nic dla ciebie nie mam”. Był rok 1960. „Wyrzucił mnie i... zrobił mi tym największą przysługę na świecie. To było jak cios obuchem w łeb, od którego człowiek się budzi” – komentowała. 
Spędzone w Gdańsku dwa sezony wydają się najszczęśliwszym okresem jej teatralnej kariery przed okresem pracy w warszawskiej „Syrenie” (od 1979); po Gdańsku był jeszcze na krótko Olsztyn, a potem 15 lat bez etatu (w tamtej epoce sytuacja dość wyjątkowa). Mieszkała w Warszawie, występowała w programach estradowych i przesiadywała w SPATiF-ie, gdzie dopraszała się u reżyserów o role.
A Bielsko-Biała? „Tam poznałam, co to intryga i fałsz, czym teatr potrafi być za kulisami” – wspominała. I jeszcze jedno. Z wyjścia do restauracji na obiad ze starszym kolegą, Stanisławem Moskalewiczem, rozpoznawanym przez przechodniów, zapamiętała i wzięła sobie do serca maksymę: „Widzisz, moja droga, jak cię nie rozpoznają, nie przyznawaj się, że jesteś aktorką”. 
 
Janusz Legoń
 
Słowa Zofii Czerwińskiej zaczerpnięte z wywiadów: Janusza R. Kowalczyka („Rzeczpospolita” – „Tele” 2006 nr 163), Jacka Szczerby („Gazeta Wyborcza” – „Wysokie Obcasy”, 2007 nr 94), Karoliny Owsiannikow („Nowości” 2008 nr 180).


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama