Smutek na Cieszyńskiej
Smutek na Cieszyńskiej

Jadąc ulicą Cieszyńska, patrząc na wycinkę wiekowych drzew, czytając relacje wysiedlanych ludzi, czuję złość, że wybory były o dwa-trzy miesiące za późno.

Niestety po wyborach, gdy uzyskałem jakiś wpływ na sprawy miasta, było już za późno żeby cokolwiek zmienić: przetargi przeprowadzone, umowy podpisane. Ale jeszcze raz chcę wyjaśnić, dlaczego w tej sprawie zachowuję daleko idący sceptycyzm. 
Po pierwsze, wybrano wariant najdroższy i najbardziej ingerujący w przestrzeń. Ten sam efekt (udrożnienie ruchu miejskiego) można osiągnąć taniej i w sposób bardziej przyjazny dla mieszkańców Wapienicy i osiedli wzdłuż ulicy. Pamiętajmy, na początku pod konsultacje poddano trzy warianty, wybrano ten „na bogato”, ale przecież tamte nieco uboższe, bez ekranów i innych „wodotrysków” (za to z rondami), też skutecznie rozwiązywały problem. Cieszyńska doskonale ilustruje pewien problem z funduszami europejskimi: ponieważ są to dość „łatwe pieniądze”, wiele inwestycji planowanych jest w taki sposób, by pozyskać jak największe dofinansowanie, a nie żeby w najbardziej racjonalny sposób rozwiązać dany problem. 
Po drugie, tak szeroko zakrojona przebudowa zwiększy ruch tranzytowy przez miasto i spowoduje wzmożony ruch przez Hulankę. To drugie twierdzenie nie jest gołosłowne: już teraz jadąc ekspresówką od Cieszyna drogowskazy kierują nas w stronę Szczyrku właśnie przez Wapienicę i Hulankę. Nie ma żadnego sensu by ruch z granicy oraz z Gliwic czy Żor ściągać z drogi ekspresowej i kierować przez miasto! Niestety, jest to konsekwencja podniesienia rangi Cieszyńskiej do kategorii drogi wojewódzkiej. A w jednym z oficjalnych pism wiceprezydent Zawierucha przyznał, iż bierze pod uwagę uruchomienie sygnalizacji świetlnej na Hulance, gdyż po modernizacji Cieszyńskiej może wzmóc się ruch na tym rondzie. Chciałbym zobaczyć miny tych wszystkich, którzy dziś tak agresywnie optują za dwupasmową Cieszyńską, gdy pewnego dnia staną na światłach przed Hulanką. 
Po trzecie, w zakresie transportu miejskiego Bielsko-Biała zatrzymało się kilkadziesiąt lat temu. To w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku wierzono, że lekarstwem na zwiększający się liczbę samochodów będzie budowa nowych dróg. Od tego czasu upłynęło jednak wiele wody w Białce, a różni „transportowi guru” nadal nie zauważyli tego co w innych miastach jest już standardem: jeżeli nie chcemy stać w korkach, potrzebujemy sprawnej komunikacji publicznej, systemów „park&ride”, carsharingu, potrzebujemy systemu inteligentnego parkowania, potrzebujemy wyprowadzania ruchu ze śródmieścia, potrzebujemy alternatywnych systemów transportu itp. Co ma do tego Cieszyńska? Tyle, że równolegle do niej jest nie tylko droga ekspresowa, lecz także linia kolejowa. Wiem, że niewiele w tej sprawie zależy od miasta, ale czy w poprzednich latach była podjęta choćby nieśmiała inicjatywa, by ją wykorzystać do komunikacji lokalnej? 
Bo trzeba do znudzenia powtarzać: spór nie szedł o to, czy modernizować, tylko jak. I władze poprzedniej kadencji popełniły w tej sprawie błąd planistyczny, który odczujemy wszyscy. 


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama