Modelarz z Bielska-Białej
Modelarz z Bielska-Białej

Bielszczanin Wojciech Byrski jest uznawany za czołowego zawodnika nie tylko w Europie, ale również na świecie.

Na swoim koncie ma srebro mistrzostw Starego Kontynentu oraz brąz mistrzostw świata. O jego sukcesach jednak mało kto wie, gdyż startuje w mało popularnej dyscyplinie - zdalnie steruje modelami szybowców. 
– Nasz sport jest mało popularny. Istniejemy, działamy, mamy swoje zawody rangi światowej, jak mistrzostwa czy Puchar Świata, ale modelarstwo nie jest sportem olimpijskim, więc jego prestiż i popularność są niewielkie - mówi Byrski. Jak sam to określa modelarstwo jest dla niego hobby zawodowym.
Wojciech ma 30 lat, a jego przygoda z modelarstwem rozpoczęła się 19 lat temu. – Mieszkaliśmy z rodzicami na osiedlu Wojska Polskiego, więc podczas każdego prawie spaceru trafialiśmy w okolice lotniska. Obserwowałem szybowce i bardzo mnie one interesowały – opowiada Byrski. – Pamiętam, jak podczas jednego z takich spacerów, piloci pozwolili mi usiąść z kolegami w kabinie Wilgi. Było to dla mnie niesamowite przeżycie - wspomina. W szkole podstawowej zaczął chodzić do modelarni, stworzył pierwsze modele. Pomagał mu w tym tata, który również jest zapalonym modelarzem, a przez kilkanaście lat pracował w zakładach szybowcowych. W jednych z pierwszych zawodów „Mali modelarze na start” Wojtek zajął drugie miejsce, co było impulsem do zajęcia się modelarstwem na poważnie. – Kilka miesięcy później miałem już swój pierwszy zdalny model i zacząłem nim latać. Choć nie było to zbyt dawno, to jednak dla modelarstwa były to zupełnie inne czasy. Teraz można uczyć się latać na symulatorach, natomiast wtedy każdy błąd kończył się kraksą modelu – opowiada o swojej pasji Wojciech Byrski. Na początku latał rekreacyjnie, ale po pewnym czasie postanowił wystartować w zawodach. Pierwsze krajowych, potem także zagranicznych. I tak jest już od dwunastu lat. Byrski jest jedynym Polakiem, który bierze udział w zawodach międzynarodowych. Kiedyś tylko w Bielsku-Białej były trzy osoby zawodniczo uprawniające ten sport, niestety ze względu na koszty musieli oni zrezygnować ze startów. Modelarstwo nie jest bowiem sportem tanim. Modele, którymi sterują  zawodnicy mają 4 metry rozpiętości skrzydeł, a ważą niewiele ponad kilogram.  Koszt takiego szybowca to około 7-10 tys. złotych. Do tego trzeba dokupić wyposażenie, na które wydać trzeba kolejne kilka tysięcy złotych. A wypadki modeli zdarzają się stosunkowo często, sprzęt trzeba więc nieustannie naprawiać lub wymieniać.  
Wszystkie koszty, zarówno te związane z zakupem i utrzymaniem sprzętu, jak i wyjazdami na zawody, Byrski ponosi osobiście. – W naszej dyscyplinie nie mamy szans na pozyskanie sponsorów, gdyż modelarstwo nie jest medialne – zauważa.
Poza sprzętem zawodnik musi posiadać olbrzymie doświadczenie w obserwacji  prądów termicznych. To właśnie dzięki umiejętnemu wykorzystaniu przez zawodników prądów powietrza, model utrzymuje się w powietrzu. Sztuka ta jest tym trudniejsza, że model nie ma żadnego oprzyrządowania technicznego, które mogłoby wspomóc obserwację warunków wietrznych. Zawodnicy bazują tylko na własnej obserwacji. 
Byrski jest najbardziej utytułowanym polskim zawodnikiem swojej dyscypliny. Największymi jego sukcesami są, jak dotychczas, drugie miejsce podczas mistrzostw Europy w 2011 roku oraz 3 miejsce w mistrzostwach świata w 2014 roku rozgrywanych w słowackim Martinie. Oba sukcesy osiągnął jeszcze w kategorii F3J. Dwa lata temu zdecydował się na zmianę i rozpoczął starty w kategorii F5J. – Podstawowa różnica polega na tym, że w nowej kategorii modele wznoszone są nie poprzez ręczne holowanie, a za pomocą silnika, który montowany jest w modelu - wyjaśnia Byrski. 
Zawodnik nie ukrywa, że dzięki zmianie wyjazdy na zawody są zdecydowanie tańsze, nie musi bowiem zabierać ze sobą dwóch pomocników, którzy w poprzedniej kategorii potrzebni byli do holowania modelu. W nowej kategorii Byrski cały czas się uczy. Spokojnie podchodzi do osiąganych wyników, nabiera doświadczenia i w każdym kolejnym starcie stara się wypaść lepiej. Obecnie Byrski trenuje 2-3 razy w tygodniu. Kiedyś ćwiczył więcej, jednak po założeniu rodziny, przy małym dziecku, nie ma czasu na większą ilość treningów. 
W tym roku jego celem jest dobry wynik w mistrzostwach świata, które rozegrane zostaną w sierpniu w Trnavie na Słowacji. Będzie podczas nich sterował zupełnie nowym modelem, którego autorami są wraz ze swoim ojcem. 
 
Jarosław Zięba


Lista Sport
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama