Czy można jechać stojąc?
Czy można jechać stojąc?

W niedzielę wybierzemy naszych radnych i naszego prezydenta. Pamiętajmy, że tym faktem fundujemy naszemu miastu „samorządowy autokar“.

Dużo się w tej kampanii mówi o komunikacji. Mam tu na myśli nie komunikację interpersonalną, ale tą publiczną – autobusy. Stąd moje skojarzenie z esejem nieżyjącego już Leszka Kołakowskiego „Jak być konserwatywno-liberalnym socjalistą“. Kołakowski na wstępie przytacza historyjkę ze swojego życia, kiedy stojąc w tramwaju słyszy od współpodróżujących słowa: „proszę cofnąć się do przodu“. I zaczyna zastanawiać się czy można w ogóle cofać się do przodu.
Gdybyśmy tak porównali podróż władz samorządowych Bielska-Białej do przejażdżki autobusem, to kurs pojazdu przez lata nabrał określonych form. Początkowo jechało. Tylko nie da się ukryć, że wybierając jedną, słuszną drogę wpada się w rutynę. Jakiekolwiek zboczenie z kursu, to już wyłamanie się z reguł, to już niesubordynacja, to rewolucja.
My, radni z różnych opcji, wsiadamy co 4 lata na przystanku do tego autobusu z nadziejami i planami. My to nazywamy programami. Ci bardziej ambitni interpelują, wnioskują, krytykują, zwracają uwagę na to, że przecież są też inne drogi, którymi można pojechać, albo co najmniej je sprawdzić. I tu należy sobie zadać pytanie: czy można jechać stojąc? Czy to też jest jeszcze podróż? A może stagnacja? I kto za nią odpowiada? Jeżeli zmienimy kierowcę autobusu, a pilot zostanie ten sam, to znowu będziemy kręcić się w kółko. Czy na pewno o to chodzi, żeby tylko mijał czas?
W tych wyborach mamy jedną szansę. Ona pojawia się wtedy kiedy zrozumiemy, że nie wystarczy, jak była tu już o tym mowa wcześniej, zmiana miejsca między pilotem a kierowcą. Chodzi o to, by mieć wpływ na kierowcę, a ten kierowca był jednym z nas. 25 pasażerów dobrze byłoby wybrać zgodnie z historią ich podróży. Są wśród nich tacy, których głosu przez ostatnią kadencję nikt nie usłyszał. I jeszcze jedno, dobrym kierowcą nie jest ten, który reprezentuje duże przedsiębiorstwo komunikacyjne, ten który ma plakietkę z nazwą firmy w klapie, ten, któremu przez walkie-talkie mówią z Warszawy którędy ma jechać.
W niedzielę wybierzemy naszych radnych i naszego prezydenta. Pamiętajmy, że tym faktem fundujemy naszemu miastu „samorządowy autokar“. To od nas zależy jakość pasażerów i standard kierowcy. Nie popełnijmy błędu, bo będzie on słono kosztował nasze miasto. Czy można jechać stojąc? Nie. Albo się stoi albo jedzie. No to jazda Okrzesik i Niezależni.BB.
Małgorzata Zarębska


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama