Kurier.BB – Gazeta Miejska
Krajobraz po bitwie
Krajobraz po bitwie

12 lipca zakończyła się najdłuższa kampania wyborcza w historii III RP.

Dla mnie osobiście te pół roku było ważnym i niezwykle intensywnym okresem, gdyż przez ten czas odpowiadałem za kampanię wyborczą Szymona Hołowni na obszarze Bielska-Białej i okolicznych powiatów. 
 
Polacy wybrali sobie prezydenta i trzeba ten wybór uszanować, nawet jeśli się go nie podziela. To było szalone pół roku, a rządzący i opozycja parlamentarna nie ułatwiali nam dokonania wyboru w spokoju. Wprowadzanie przez rząd nerwowych i nie zgodnych z prawem i rozsądkiem zwrotów akcji, zwlekanie przez obie strony z uchwalaniem wyborczych przepisów, unikanie merytorycznych dyskusji i prowadzenie obrzydliwych nagonek na grupy społeczne, uznawane w danym momencie za wrogie, bo tak nakazywały sondaże... Potem z kolei na opozycji zaczęło się szukanie winnych porażki Rafała Trzaskowskiego. Najbardziej oberwało się Szymonowi Hołowni, bo był kandydatem z trzecim najlepszym wynikiem i od jego wyborców sporo zależało. Nie ważne, że  85% spośród nich zagłosowało przeciwko prezydentowi Dudzie, a różnicy 0,5 mln głosów między wynikiem Dudy a rezultatem Trzaskowskiego nie dałoby się przeskoczyć, nawet gdyby 100% zwolenników Hołowni zagłosowałoby na kandydata Koalicji Obywatelskiej. I nie ważne, że od początku było oczywiste, że to bezpartyjny, centrowy kandydat ma o wiele większe szanse na pokonanie Andrzeja Dudy niż kontrowersyjny dla wielu Polaków prezydent Warszawy, na którego doszlusowaniu do peletonu kandydatów najwięcej zyskał nie kto inny, jak tylko Andrzej Duda. Hołownia już godzinę po ogłoszeniu wstępnych wyników został postawiony pod pręgierzem za to, że nie potraktował swoich zwolenników jak żołnierzyków, którzy mieliby jakimś cudem karnie posłuchać jego wskazań i zagłosować tak, jak nakazałby „wódz”. Bo przecież nie mogą mieć własnego rozumu… Tak niestety wygląda myślenie o Polsce i o Polakach w wykonaniu dwóch politycznych plemion, które władają naszą wyobraźnią od 15 lat i są wyjątkowo zgodne w jednym, tzn. nie dopuszczeniu nikogo nowego, kto mówiłby własnym głosem, niezależnym od pohukiwań i komend płynących z obu stron. 
 
Na szczęście ostatnie miesiące pokazały, że tak być wcale nie musi. Organizując kampanię w Bielsku-Białej i okolicy poznałem ludzi, którzy zaangażowali się w politykę po raz pierwszy w życiu, pomimo że z racji wieku głosować mogą od kilku dekad. Była osoba, której ostatnim kandydatem, w którego autentyzm uwierzyła był… Tadeusz Mazowiecki, a więc było to aż 30 lat temu. Byli też ludzie, którzy dzięki Szymonowi Hołowni odnaleźli w sobie potencjał do działań społecznych, o którym istnieniu przez lata nie mieli pojęcia. I co więcej, z dobrym rezultatem poprowadzili kampanię w swoich miastach i powiatach. 
 
12 lipca świat polskiej polityki się nie zawalił (choć też nie stał się ani trochę lepszy). Jedyne co pozostaje, to nadal ciężko pracować w samorządzie i w swoich środowiskach. Jeśli Polski nie udało się skierować na nowe tory teraz, to trzeba pracować nad zmianą przez najbliższe lata. Tyle i aż tyle.
 
Tomasz Wawak


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama