Kurier.BB – Gazeta Miejska
Co z funduszami?
Co z funduszami?

Przez parę lat trwała w Bielsku-Białej dyskusja na temat środków, jakimi dysponować mogą rady osiedli.

Jeszcze w 2018 roku było to jedynie 8 tys. zł, którą to kwotę rady zużywały na działalność bieżącą. Jednostki pomocnicze miasta nie miały bezpośredniego wpływu na inwestycje realizowane w dzielnicach. Mogły wnioskować o remonty pisemnie lub poprzez radnych miejskich. 
Temat wydzielenia środków w budżecie miasta, których sposób wykorzystania rady osiedli mogłyby rekomendować władzom miasta, pojawił się w programach praktycznie wszystkich kandydatów na prezydenta w ostatnich wyborach samorządowych. Powstałe w 2018 roku Porozumienie Radnych Osiedlowych – nieformalna organizacja zrzeszająca część członków rad osiedli – domagało się znaczącego zwiększenia kompetencji jednostek pomocniczych miasta. I rzeczywiście, dzięki dobrej współpracy prezydenta Jarosława Klimaszewskiego  z Radą Miejską w budżetach miasta na 2019 i 2020 rok wydzielono po 100 tys. zł na każdą radę osiedla. Dzięki temu we wszystkich dzielnicach miasta udało się dokonać dodatkowych remontów drogowych, na które nie raz czekano od wielu lat. 
Tymczasem na początku bieżącego roku prezydent Klimaszewski zadeklarował chęć zwiększenia środków na budżet obywatelski kosztem puli pieniędzy, pozostawionej do dyspozycji radom osiedli. Argumentem za wprowadzeniem tego rozwiązania jest niewielka wartość dotychczasowych środków (100 tys. zł), za które w praktyce niewiele można wyremontować. Dlatego, zdaniem prezydenta lepiej dołożyć te pieniądze do funduszów przeznaczonych na projekty osiedlowe w ramach budżetu obywatelskiego, w ramach którego można przeprowadzić większe inwestycje. 
Jednakże z propozycją prezydenta nie zgadza się część rad osiedli. W połowie lipca 14 przewodniczących rad osiedli wysłało do prezydenta pismo, w którym wyrazili swoją opinię na ten temat. Chociaż popieramy rozwój budżetu obywatelskiego, to jednak nie zgadzamy się na jednoczesne odbieranie kompetencji radom osiedli – piszą przewodniczący. – Proponowane rozwiązanie w praktyce oznaczać będzie przeobrażenie budżetu obywatelskiego na swoisty osiedlowy „fundusz remontowy”, a nie takie jest założenie budżetu partycypacyjnego. Pojawi się również konieczność konkurowania projektodawców z rad osiedli z projektodawcami z innych środowisk. W rezultacie, w wielu wypadkach rady osiedli pozostaną ze środkami na działalność bieżącą, a więc cofniemy się do czasów sprzed zmian wprowadzonych w 2019 roku. 
- Faktycznie, jeżeli na którymś osiedlu żaden z projektów składanych przez radnych osiedlowych nie przejdzie w głosowaniu, to oznaczać to będzie, iż w danym roku rada pozostanie z 8 tys. zł na organizację osiedlowej wigilii czy festynu. Najprężniej rozwijające się polskie miasta sukcesywnie zwiększają kompetencje rad dzielnic i tak też miało być w Bielsku-Białej. Zeszłoroczne wybory do rad osiedli pozwoliły wielu nowym osobom zaangażować się w życie swoich lokalnych społeczności. Jeżeli nie chcemy, aby po upływie jednej kadencji osoby te dały sobie spokój z pracą społeczną, bo dojdą do wniosku, że i tak nie mają na nic wpływu, to wyposażajmy ich w nowe kompetencje, a nie zabierajmy tych, które z trudem udało się niedawno uzyskać – mówi radny Tomasz Wawak, który przez parę lat domagał się zwiększenia kompetencji rad osiedli. 
Warto też dodać, że wielu radnych miejskich i osiedlowych wielokrotnie argumentowało, że kwota przeznaczona na dodatkowe inwestycje osiedlowe z czasem powinna być sukcesywnie zwiększana oraz wiązana z powierzchnią terenów gminnych w dzielnicy czy też z jej liczbą mieszkańców. Pozwoliłoby to urealnić te środki, dostosowując je do specyfiki danego osiedla oraz zwiększyć korzyści z ich wydatkowania.
red


Lista Samorząd to nie sam urząd
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama