Kurier.BB – Gazeta Miejska
Trzeba cudu
Trzeba cudu

W ostatni dzień tego roku zakończy swoją działalność zakład budżetowy gminy – Miejski Zakład Komunikacyjny.

Nie, to nie oznacza końca komunikacji publicznej w Bielsku-Białej, po prostu na miejsce zakładu budżetowego MZK powstała spółka komunalna. I to ona będzie kontynuować historię, która zaczęła się 11 grudnia 1895 roku od pierwszego kursu elektrycznego tramwaju na 5-kilometrowej trasie wiodącej od dworca kolejowego do Cygańskiego Lasu. Warto przypomnieć, że w Warszawie i Krakowie tramwaje jeszcze przez długie lata zostawiały za sobą końskie kupy…
Ponad sto lat historii robi wrażenie. Ale jakie wrażenie na mieszkańcach naszego miasta robi obecny stan komunikacji publicznej? 
Z badań opinii publicznej w 2019 roku wynika, że prawie 23% bielszczan ocenia stan komunikacji publicznej jako bardzo dobry, a raczej dobrze ocenia tę sferę życia ponad 40% mieszkańców. To świetne wyniki, prawda? Cóż, może narażę się opinii publicznej, ale ja się kompletnie z takimi ocenami nie zgadzam. Wynikają one prawdopodobnie z niskiego poziomu oczekiwań użytkowników. Pamiętam, że moi starsi synowie też mówili, że są zadowoleni z bielskiej komunikacji. A potem wyjechali na studia do Krakowa i Warszawy, zobaczyli jak to może naprawdę działać i zadowolenie prysło. 
Bo nasza komunikacja jest kompletnie przestarzała i źle pomyślana. Nie chodzi już o takie oczywistości jak brak klimatyzacji w większości autobusów, ale o rzeczy poważniejsze. Fatalny rozkład jazdy, kursowanie „stadami”, brak sensownych kursów nocnych, kiepskie połączenia podmiejskie, brak elastyczności w weekendowej obsłudze terenów rekreacyjnych, przestarzały system taryfowy i  uboga sieć sprzedaży biletów – „jaki koń jest, każdy widzi”. Do tego dodajmy braki kadrowe coraz bardziej zagrażające sprawnemu funkcjonowaniu firmy – i mamy naprawdę niewesoły obraz. 
Jestem pewien, że winę za znaczną część tych kłopotów ponosi fatalny, szkodliwy zapis w Strategii Rozwoju Miasta. Przed laty wpisano do niej że komunikacja publiczna w mieście ma charakter uzupełniający, socjalny. Czyli że podstawą komunikacji jest indywidualny ruch samochodowy, a autobusy są dla tych, których nie stać na samochód albo jeszcze nie mają prawa jazdy. I ta zabójcza dla miasta filozofia zapuściła w umysłach ludzi korzenie na tyle głębokie, że większość bielszczan naprawdę – wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi – uważa, że rozwiązaniem problemów komunikacyjnych miasta jest „jeszcze więcej tego samego co do tej pory”, czyli budowa nowych dróg dla indywidualnych użytkowników. A to przecież droga donikąd, o czym inne miasta przekonały się już wiele lat temu. Cóż, w tym roku trzeba będzie opracować nową Strategie Rozwoju Miasta i potrzeba tam całościowej zmiany podejścia do transportu publicznego.
Pierwszą jaskółką zmian jest przekształcenie MZK w spółkę komunalną. Miasto pozostaje właścicielem, zmienia się tylko forma działania: na bardziej elastyczną, dostosowaną do współczesnych realiów. Ta formalna zmiana daje szansę na kolejne: nowy rozkład jazdy, inny układ linii autobusowych, nowe taryfy biletowe, współpracę z powiatem i ościennymi gminami. Mam głęboką nadzieję, że tak się stanie. I tylko jedna rzecz mi tutaj nie pasuje. Prezydent miasta prezesem nowej spółki uczynił dotychczasowego dyrektora MZK. Czy człowiek, który uważał do tej pory że tak jak jest – jest dobrze, będzie w stanie przeprowadzić teraz konieczne zmiany? 
Wątpię. Ale idą Święta, czas cudów. Może i w bielskim MZK wydarzy się cud? Czego sobie i Państwu życzę. 
 


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama