O niezależności i nie tylko
O niezależności i nie tylko

Wśród całej menażerii na bielskiej scenie politycznej zauważalne są dwie tendencje. Pierwsza - partyjna, druga - bezpartyjna. Co to oznacza dla samorządu?

Ma on być zwykły, ludzki, nastawiony na załatwianie potrzeb wspólnoty, nie definiowany frazesami i nie nastawiony na polityczne przepychanki i ideologiczne spory. Mało wiarygodnie brzmi przekaz polityków reprezentujących dwie awanturujące się partie polityczne, który oparty jest na obietnicy realizacji tylko i wyłącznie potrzeb mieszkańców. To w partii jest po prostu niemożliwe. Decyzje zapadają centralnie, konsultuje się je z górą, kandydowanie na Prezydenta Bielska-Białej ogłasza się na przykład w Katowicach, głosuje się zgodnie z wcześniej ustalonym zarządzeniem. Podziwiam Was, dojrzali politycy partyjni. Jak Wy możecie być tak posłuszni, jak możecie zasnąć w nocy, kiedy ktoś Wam każe zrobić coś z czym się nie zgadzacie. Chętnie nauczę się jeszcze wielu rzeczy w życiu, bo wielu nie umiem, ale tego nie chcę się uczyć. 
Rzadko da się współpracować ponadpartyjnie z partiami w samorządzie. „Sorry Gosia, zagłosowałbym za Twoim projektem, ale nie mogę”. „Nie przyjdę na zebranie Koalicji Antysmogowej, bo mi zabronili.” Naprawdę? 
Ja się do tego nie nadaję. Jestem wolna i dlatego kandyduję z Okrzesik i Niezależni.BB. Rozumiem swoją niezależność w sposób prosty. Nie zależę od żadnej zorganizowanej struktury, nie muszę robić tego, co każe mi Prezes partii, nie mam jedynej słusznej optyki widzenia problemu. Mogę rozmawiać dla załatwienia sprawy z kim się da, byleby był człowiekiem prawym i uczciwym. Jest jedno ale: jestem zależna od Was, mieszkańców Bielska-Białej. To Wy mówicie o swoich problemach i oczekiwaniach i to od Was powinno wszystko zależeć. 


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama