Z kolekcji: Osterwa
Z kolekcji: Osterwa

To chyba nie jest hobby. Raczej mania. Po prostu przyzwyczajenie. Krótko mówiąc, zbieram cytaty literackie dotyczące Bielska i Białej.

Za dużo powiedziane: zbieram. Nie robię wypisów, nie kseruję stosownych stron. Nie zapisuję w zeszycie adresów bibliograficznych. Nie mam staroświeckich szufladek z fiszkami ani tym bardziej nowoczesnej bazy danych. Kolekcja, dość już obfita, mieści się wyłącznie w mojej pamięci. Czyli jest dość nietrwała. Przed laty natrafiłem na XIX-wieczne użycie słowa Podbeskidzie w odniesieniu do naszej okolicy. Ale kto? Ale gdzie? Już nie wiem. W pamięci zapisał się tylko fakt, że wiedziałem. 
Ta kolekcja zaczęła powstawać z kompleksu. Z przekonania, że nasze Dwumiasto praktycznie jest nieobecne jako temat literacki. Po latach kolekcja urosła, ale niewiele się zmieniło. Co prawda powstała sztuka „Testament Teodora Sixta”, od której zaczęła się kariera dramatopisarska Artura Pałygi. Powstał też cykl kryminałów K.M. Bakowa (czyli Krzysztofa Marii Bąka) o komisarz Edycie Orłowskiej rozwiązującej zagadki kryminalne właśnie w Bielsku-Białej. Nie wspominam lokalnych poetów – ich lokalność jest w tym kontekście wadą. Kudy nam do takiej na przykład Wisły, unieśmiertelnionej przez Jerzego Pilcha, czy Cieszyna, który jest częścią naszej starożytności bajecznej. 
Niektóre z zebranych wzmianek łączą się ze sobą. Jak z kostek domina można układać z nich nowe opowieści. Jedna z nich dotyczy ostatniego roku II Rzeczypospolitej.
W związku z przypadającą 29 listopada rocznicą stulecia Reduty Juliusza Osterwy przygotowywana jest edycja książkowa jego zapisków z lat 1938–1939, które dotąd pozostawały w rękopisie. Obejmują one m.in. sprawozdania z objazdów Reduty w tym czasie. 
Zeszyt z 1939 roku opisuje wyprawę ze sztuką „Powrót Przełęckiego” Jerzego Zawieyskiego (dalszy ciąg słynnej sztuki Żeromskiego „Uciekła mi przepióreczka”), rozpoczętą 29 maja 1939 w Sosnowcu, a zakończoną 30 lipca powrotem do Warszawy. Artyści odwiedzili 45 miast, głównie należących do zachodnich i wschodnich kresów ówczesnej Polski. Odwiedzili wówczas (nie po raz pierwszy) Bielsko i Cieszyn, byli też np. Kowlu, Łucku, Krzemieńcu, Dubnie. Podróżowali specjalnie wynajętymi wagonami, w których artystów obowiązywały dyżury porządkowe i ścisły regulamin. Zagrali 50 spektakli. W wielu miejscowościach Osterwa występował już wcześniej, czasami kilkakrotnie. Jego Reduta była bowiem nie tylko pierwszym polskim laboratorium teatralnym, ale także bezprecedensowym pod względem rozmachu oraz ambicji artystycznych i kulturotwórczych projektem teatru wędrownego. Objazdy, nazywane też wyprawami, podejmowała w latach 1924–1927 i 1938–39. Najsłynniejsza była wielka wyprawa w 1927 z plenerowym „Księciem Niezłomnym” (zgranym m.in. na rynku w Cieszynie; w Bielsku wówczas padało – pokazali „Przepióreczkę...”). 
W notatkach Osterwy znajdziemy wiele odniesień do wyglądu i sytuacji kulturalnej miejsc odwiedzanych po ponad dziesięciu latach. Wyraża – dość egzaltowaną, przyznajmy – radość, gdy dostrzega rozwój. Zapisuje złość, gdy widzi, że nic się nie zmieniło. Notuje też pomysły na wykorzystanie potencjału odwiedzanych okolic. A obok tego fragmenty osobiste, niekiedy liryczne, czasami warte zapamiętania dla literackiej urody. Jak ten z 18 lipca, po wyjeździe z Białowieży, jakby przeczucie kataklizmu: „Światło zgasło, gwiazdy świecą, jak złote gwoździe, zwłaszcza Mars czerwony – chłód coraz mocniejszy”. 
W Bielsku Reduta była w piątek 2 czerwca. Osterwa notuje: zakupy, postny obiad w restauracji Cristal. Odwiedziny na podwieczorku u Adama Bunscha, malarza i dramatopisarza – jego sztukę „Haneczka i duch” ze scenografią autora, Reduta grała w tym czasie w Warszawie (bez specjalnego powodzenia). Ta wizyta miała miejsce w kamienicy KKO przy Piastowskiej 2 (dokąd Bunschowie przeprowadzili się z ul. Mickiewicza – pod starym adresem jest tablica pamiątkowa). Oglądał wówczas projekt witraża tworzonego przez Bunscha dla kościoła Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Dziedzicach. Spektakl w teatrze o ósmej, przy wyjątkowo pełnej sali (chwali akustykę) W przerwie spotkanie się z Józefem Jastrzębskim, redaktorem półtygodnika „Echo Beskidzkie”, a równocześnie sprawozdawcy teatralnego. Jego notatka przyczyniła się, zdaniem Osterwy, do frekwencji (za parę dni opublikuje też recenzję). Z teatru do wagonu odprowadził aktorów starosta bielski dr Władysław Bocheński – sympatyk Reduty i kolega szkolny jej założyciela.
Na zakończenie Osterwa komentuje: „Bielsko czyste, sympatyczne miasto. Publiczność kulturalna. Tu by mógł się udać «Tydzień organizacji kulturalnego odpoczynku»” – i z właściwą sobie fantazją organizacyjną, bez żadnych przeczuć, planuje, jak taki tydzień (który nazywa też Oktawą O.K.O.) powinien wyglądać. W niedzielę w południe otwarcie O.M.W.O. (Organizacji Malarskiej Wystaw Objazdowych). Przemówienia oficjeli, później odczyty o polskim malarstwie – dla społeczeństwa, młodzieży, wojska, robotników (podane godziny!). Do tego wystawa książki i czasopism polskich. W poniedziałek o 19 odczyt na temat „zagadnienia kulturalnego odpoczynku” (oraz sztuki polskiej). We wtorek o 17 odczyt o regionalizmie połączony z pokazem tańców, pieśni, legend. We środę program „Poezja narodowa (wieszcze)”, złożony z najpiękniejszych fragmentów utworów romantycznków i Wyspiańskiego, prezentowany trzykrotnie (10 – szkoły, po południu – żołnierze i robotnicy, wieczorem – „dla społeczeństwa”). Czwartek – odczyt o muzyce i koncert Chopinowski. Piątek – odczyt o literaturze. Sobota – koncert pieśni Moniuszki. Niedziela – „pokaz sceniczny sztuki historycznej”. Artysta od razu planuje ceny biletów dla poszczególnych grup publiczności. 
Gdyby ktoś z PT. Czytelników zamierzał skorzystać po 80 latach z tych pomysłów, niech uprzejmie ujawni źródło inspiracji.
Dalszy ciąg opowieści o tutejszym 1939 roku to np. „Wspomnienia oficera sztabu” gen. Józefa Kuropieski (od marca był oficerem operacyjnym Grupy Operacyjnej „Bielsko”). A obszerniej, na niższym szczeblu wojskowym (za to wyższym artystycznie) – jedna z najważniejszych powieści o kampanii wrześniowej: „Polska jesień” Jana Józefa Szczepańskiego. Przeskakując z przeszłości do ewentualnej przyszłości, znajdziemy się w koszarach bielskich komandosów. Ta kostka domina nazywa się „Inwazja” Wojtka Miłoszewskiego – fascynująca, a zarazem przerażająca prawdopodobieństwem political fiction o katastrofie wojennej, która mogłaby nas spotkać. 
 
Janusz Legoń
 


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama