Wreszcie
Wreszcie

Powstała Aglomeracja Beskidzka, związek 41 samorządów z terenu Podbeskidzia.

W języku urzędowym to się nazywa „subregion południowy województwa śląskiego”, ale przecież my wiemy o co chodzi :-) 
Głównym zadaniem  Aglomeracji będzie pozyskiwanie funduszy europejskich, a w tym celu potrzebny jest mocny lobbing na szczeblu wojewódzkim, bo środki europejskie są dzielone głównie w  Katowicach i to tam nasz głos musi dobrze wybrzmieć. Nie jest to łatwe, zważywszy na dominację górnośląskich problemów i planów, wynikającą nie tylko z ludnościowej dominacji, ale i z tego, że Śląsk i Ślązacy są oczkiem w głowie każdej kolejnej władzy w Warszawie. Zobaczcie choćby na obietnice „śląskiego posła” Mateusza Morawieckiego z okresu kampanii wyborczej! Śląskim elitom politycznym udało się narzucić wszechobecną narrację, że to region skrzywdzony i zasługujący na kolejne przywileje, które niestety koncentrują się w Katowicach i okolicach, omijając peryferyjne tereny województwa, jak nasze miasto, Żywiec  czy Częstochowę. 
Mechanizm „województwa dwóch prędkości” z podziałem na dynamiczne centrum Górnego Śląska i nieco zapomnianą prowincję najlepiej widać po powstaniu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. To tam płyną kolejne fundusze, tam samorządy mają zapewnione dodatkowe wpływy podatkowe. Regionalna kolej aglomeracyjna dojeżdża do Tychów, w tym samym czasie tory do Cieszyna zarastają trawą. W samorządzie wojewódzkim dominują przedstawiciele miast metropolii, wszystkie ważniejsze media są w Katowicach, z 21 wojewódzkich instytucji kulturalnych zaledwie 3 są poza Górnym Śląskiem. 
Wszystko to wiadomo od dawna. Powstanie Aglomeracji Beskidzkiej jest przykładem, jak można przejść od narzekania do aktywnego działania. Aglomeracja jest odpowiedzią na Metropolię – taką, na jaką nas stać w obecnej chwili. I jest dowodem na to, że bielski samorząd wreszcie zrywa z polityką pewnej izolacji wobec swojego otoczenia, z mitem, że ze wszystkim poradzimy sobie sami, że nasze sprawy kończą się na opłotkach miasta. 
Spośród miast nie będących stolicami województw Bielsko-Biała ma największy w Polsce tzw. miejski obszar funkcjonalny. To oznacza, że (mimo iż w BB mieszka ok. 170 tys. ludzi) z miejskich instytucji, szkół, placówek kulturalnych, miejsc pracy w bielskich firmach korzysta bezpośrednio lub pośrednio ponad 400 tys. mieszkańców sąsiednich gmin i powiatów. To jest prawdziwy potencjał miasta, można go jednak uruchomić jedynie we współpracy z samorządami całego regionu, nie w pojedynkę. Wspólnie będzie łatwiej rozwiązywać problemy z komunikacją publiczną, z gospodarką odpadami, z zanieczyszczeniem powietrza. 
Szkoda tylko, że ze względów formalnych do nowego stowarzyszenia nie mogą należeć sąsiednie gminy z województwa małopolskiego. Bo przecież Kęty czy Andrychów nadal są mocno gospodarczo i komunikacyjnie związane z Bielskiem-Białą, tymczasem brak nam platformy formalnej współpracy. Efekty niestety widać: plany budowy Beskidzkiej Drogi Integracyjnej do Krakowa znów odłożono na rządową półkę z napisem „nie wiadomo kiedy”. 
Janusz Okrzesik
 
Zobacz też:


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama