O Królu Arturze
O Królu Arturze

Na egzaminie przed komisją siedzi student. Wszystkim zależy, żeby zdał, więc komisja jest miła i próbuje pomóc. Bo student zaciął się przy pytaniu o znaczenie 1989 roku dla Polski. Zaciął się i już. Wiekowy profesor rusza z odsieczą:  „A o okrągłym stole to Pan na pewno słyszał. Z czym się Panu kojarzy?” – podprowadza ku właściwym skojarzeniom. Przez moment wydaje się że odniósł sukces, na twarzy studenta pojawia się ulga i wtedy pada odpowiedź: „No oczywiście, z  królem Arturem i rycerzami!”.
Przytaczam tę autentyczną historię, której byłem naocznym świadkiem, nie po to, by z kogokolwiek się naśmiewać. Blisko dwadzieścia lat pracuję jako wykładowca na różnych uczelniach, państwowych i prywatnych, bielskich, katowickich i krakowskich. Te dwie dekady skłaniają mnie do stwierdzenia, że  dzisiejsza młodzież nie jest jakaś gorsza, mniej inteligentna niż ta „z naszych czasów”, jednak jest wyraźnie gorzej wykształcona. Trafiali mi się już studenci, którzy nie wiedzieli kiedy była II wojna światowa i kto z kim w niej walczył. Tacy, którzy nie mieli pojęcia z jakimi państwami graniczy Polska. Czytałem już w pracy studenta o „żądzie” i „budrzecie”. Apropos rządu i budżetu, zaryzykuję stwierdzenie, że spora część młodych ludzi nie rozróżnia rządu od sejmu i nie ma pojęcia, że budżet tworzony jest z podatków. Przy tym wszystkim nagminne pisanie nazwy naszego państwa z małej litery to już drobiazg. 
Skoro nie chcę się naśmiewać, to może ta wyliczanka ma służyć narzekaniu? Nie, też nie. Chcę tylko uświadomić, jak ciężko jest w dzisiejszych czasach być nauczycielem. Ja pracuję z dorosłymi ludźmi, mogę w takiej sytuacji po prostu wzruszyć ramionami, ale przecież znacznie gorzej mają nauczyciele w szkołach. Dziś rządzi internet. Jak przekonać ucznia do nauki, skoro on jest przekonany, że jak będzie potrzebował to sobie znajdzie w wikipedii? Jak przekonać do nauki ortografii, skoro program komputerowy sam wyłapie błędy i podkreśli na czerwono? Jak nauczyć historii, skoro w Youtubie dominują sensacyjne kanały o historii co najmniej alternatywnej, z których wynika, że Amerykanie nie wylądowali na Księżycu, zamach na World Trade Center jest dziełem CIA i Mossadu a Hitler żyje w Argentynie? Jak przekonać ucznia do czytania książek, skoro jego umysł ukształtowany jest przez internetowe memy i Call of Duty? Jak nauczyć matematyki, skoro każdy nosi w kieszeni maszynę o potężnych mocach obliczeniowych?
Nasze dzieci, które powierzamy  - jak co roku we wrześniu – szkole, przychodzą tam właśnie z takiego świata. Wulgarnego, pełnego przemocy, posługującego się skrótami aż do bólu, nie odróżniającego newsa od fake newsa. I codziennie nauczyciele próbują umysły i dusze naszych dzieci jakoś uporządkować, pokazać że jest też inny, lepszy świat, wytłumaczyć mechanizmy rządzące naszym życiem, dać fundament pod samodzielność w myśleniu i działaniu. 
 
Wrzesień to jest dobry moment, żeby nauczycieli docenić. 
Janusz Okrzesik
 
PS. I żeby nie było: większość moich studentów to bardzo mili i inteligentni ludzie, a trafiają się też wybitnie zdolni. Z tego wniosek, że te szkoły nie są takie beznadziejne :-)
 
Zobacz też:

 


Lista
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama