Kurier.BB – Gazeta Miejska
Musimy zabiegać o silny region

Rozmowa z Andrzejem Nyczem, prezesem Stowarzyszenia Beskidzki Dom.

Stowarzyszenie Beskidzki Dom zaapelowało o przywrócenie województwa bielskiego bądź zmianę przynależności wojewódzkiej naszego regionu. O apelu, przywłaszczaniu i zawłaszczaniu w województwie śląskim identyfikacji regionalnej oraz warunkach wykorzystania potencjału gospodarczego Podbeskidzia z Andrzejem Nyczem, prezesem Stowarzyszenia rozmawia Jarosław Zięba.
 
– Zaapelowaliście o przywrócenie województwa bielskiego. Jak ono miałoby wyglądać?
– Zasadniczo zgłosiliśmy trzy postulaty. Jeden z dwóch głównych dotyczy roli Bielska-Białej jako ośrodka wojewódzkiego. Kluczem jest tutaj status miasta i jego oddziaływanie na region. Po przeprowadzonej 21 lat temu reformie administracyjnej postrzegamy ten status jako niesatysfakcjonujący. Z naszej perspektywy reforma przyniosła, pomijając angażowane środki wynikające z wejścia do Unii Europejskiej, bilans ujemny. Żaden region nie jest się w stanie rozwijać w sytuacji, w której napotyka się na bariery rozwoju związane chociażby z tym, że granice administracyjne znajdują się 8-10 kilometrów od centralnego ośrodka regionu. Rozwój infrastruktury, ułatwienia w przepływie ludności, podejmowania regionalnych inicjatyw, napotykają na bariery, który ten rozwój hamują. Są dwa różne budżety, dwie różne ścieżki, w których region wraz z jego liderem zabiega o skuteczne realizowanie lokalnej polityki. Uważamy, że uzyskanie statusu miasta wojewódzkiego dla Bielska-Białej będzie korzystne zarówno dla samego miasta jak i całego regionu oddziaływania. Stąd ten apel. 
 
– Rozważacie także zmianę przynależności Bielska-Białej i Żywiecczyzny do województwa małopolskiego? Jakie argumenty przemawiają za takim rozwiązanie?
– Są to przede wszystkim argumenty społeczne i gospodarcze. Większość mieszkańców w powiatach żywieckim oraz bielskim razem z miastem Bielsko-Biała, wyrasta bowiem z kultury lub jest też z nią związana, która należy do małopolskiego dziedzictwa. Za nim stoi historia, w tym oddziaływanie Kościoła katolickiego, bo diecezja krakowska jest obecna od tysiąca lat w małopolskiej połowie naszego województwa. Przechodząc do aspektów gospodarczych, Kraków i województwo małopolskie ma większą dynamikę rozwoju od województwa śląskiego a dochód na głowę mieszkańca w okresie kilku lat przerośnie dochody w województwie śląskim. Już obecnie Bielsko-Biała w województwie małopolskim tworzyłoby drugą, po Krakowie, siłę gospodarczą województwa, z taką też siłą głosu i pozycją wojewódzką. Dodatkowo, w takim rozwiązaniu powiaty oświęcimski, wadowicki czy suski otrzymają silnego lidera, który będzie reprezentował interesy bielskiego obszarem metropolitalnego, do którego niewątpliwie należą. Razem będziemy stanowili większą siłę w województwie małopolskim, od tej którą te powiaty obecnie posiadają, a Bielsko-Biała nieporównywalnie większą pozycję od tej którą posiada w województwie śląskim. To natomiast przekładać się będzie na dynamiczny rozwój Bielska-Białej i regionu. To są główne argumenty, które stoją za tym, że nasza rola w województwie małopolskim byłaby bardziej korzystną zarówno dla Bielska-Białej, powiatów bielskiego i żywieckiego, jak i również tych powiatów, które obecnie znajdują się w województwie małopolskim, a stanowią część bielskiego obszaru metropolitalnego. 
 
– Z czego wynika wasza determinacja w walce o mocną pozycję Bielska-Białej i regionu?
 – Jeśli chcemy aby nasze dzieci i wnuki rozwijały się w regionie, który będzie im dawał coraz większe możliwości, będzie regionem ambitnym, nowoczesnym, a nie skupi się tylko na wyznaczonej nam w woj.śląskim roli zaplecza dla Górnego Śląska, musimy zabiegać o stworzenie silnego regionu, który z natury skupiony jest wokół ośrodka centralnego, którym w naszym przypadku jest Bielsko-Biała. Postęp gospodarczy jest zawsze czymś determinowany. Jeżeli chcemy wykorzystywać potencjał regionu i przyciągać inwestycje, Bielsko-Biała i cały bielski obszar metropolitalny muszą znaleźć się w jednym województwie, ponieważ wtedy znikną wszelkie bariery do prowadzenia rzetelnej polityki gospodarczej, społecznej czy komunikacyjnej. Musimy o to w wszyscy zabiegać. 
 
– W wystąpieniach Beskidzkiego Domu słychać nie tylko argumenty gospodarcze, które przemawiają za tym, że Bielsku-Białej nie służy obecność w województwie śląskim, ale też postulaty związane z dziedzictwem kulturowym, o których już pan wspomniał. 
– One są ważne dla każdego człowieka, który szuka bądź jest świadomy swojej tożsamości regionalnej, za którą stoi głównie tożsamość kulturowa i przywiązanie do regionu. Stoją za tym wieki historii i kształtowania się kultury. Są to m.in. obyczaje, mowa lokalna. Wszystko to buduje przestrzeń, w której codziennie funkcjonujemy. Dzięki temu mamy ciągłość z naszymi przodkami i ich dorobkiem na tym terenie. Problemem jest to, że nasze dziedzictwo, historia i identyfikacja są, na skutek funkcjonowania w województwie śląskim, przekłamywane i zawłaszczane. Mamy narzucaną fałszywą identyfikację, w której wszystko w tym województwie jest nazywane “śląskim”. Za tym stoją programy wojewódzkie, które są takim “soft power” często zmuszającym nas, aby tą identyfikację śląskości przyjmować. Wystarczy popatrzeć chociażby na “Śląską Szkołę Jakości” – program finansowany z podatków, poprzez który kuratorium oświaty nadaje tytuł danej szkole. Za tym stoją profity, nauczyciele otrzymują określone granty oraz możliwość rozwoju. Skutkuje to tym, że np.. szkoła w Twardorzeczce na Żywiecczyźnie ma na korytarzu wielkimi literami wymalowany napis „Śląska Szkoła Jakości”. Przez tego typu działania dzieci, które w takiej szkole funkcjonują same z siebie nasiąkają obcą identyfikacją, bez określonego programu adresowanego do nich przez świadomych nauczycieli. Mamy też szereg innych przykładów jak Szlak Kulinarny „Śląskie Smaki” na bialskich Leszczynach czy w karczmie w Jeleśni, “Szlak Kultury Wołoskiej na Śląsku” w Węgierskiej Górce czy prognozę pogody, w której mówi się o Wilkowicach na Śląsku. Tego są dziesiątki i to niestety zmienia bierną identyfikację mieszkańców, którzy chcąc funkcjonować w województwie i korzystać z możliwości, które programy wojewódzkie dają, muszą w tym – świadomie czy nieświadomie – uczestniczyć. W taki sposób ta świadomość z czasem jest zmieniana, na sztuczną dla nas i obcą “nowośląską”.
 
– Beskidzki Dom od dawna publicznie upomina się o uznanie odrębności naszego regionu w województwie śląskim. Czy wasze apele, jak chociażby ten z zeszłego roku, w sprawie zmiany nazwy województwa na śląsko-małopolskie są słyszalne?
– Tak, ale tylko z Krakowa oraz Warszawy. W odpowiedzi Marszałka Województwa Małopolskiego otrzymaliśmy wsparcie dla naszych działań ochrony małopolskiego dziedzictwa lokalnego, z Warszawy wskazanie na zmianę ustawa nazwy województwa. Szereg innych odpowiedzi była artykułowane w wywiadach i stanowiskach prezentowanych w mediach. Pozytywnie zareagowały na nie środowiska związane z Małopolską, natomiast jeżeli chodzi o stronę śląską to postulat albo jest oceniany negatywnie albo ignorowany. To jest zresztą dość charakterystyczne. Jeżeli w tym województwie staramy się wyeksponować naszą odrębność i podmiotowość inną niż śląską, to dochodzimy przy argumentacji i próbie dyskusji na ten temat zawsze do zarzutów antyśląskości i dzielenia społeczeństwo województwa. Jako alternatywę proponuje się nam uleganie silenizacji i akceptację zawłaszczania naszego dziedzictwa, na co nigdy nie będzie zgody. 
 
– Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję.


Lista wiadomości
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama