Plac zabaw zaprasza?
Plac zabaw zaprasza?

Jest ich w naszym mieście 115, głównie na osiedlach.

Po ostatnim zdarzeniu w Bierach, gdzie dwulatek poparzył się na zjeżdżalni, Straż Miejska zabrała się za kontrolę ich stanu technicznego i bezpieczeństwa. 
Do tej pory skontrolowano około 30 z nich i jak twierdzi Krystian Kowalczyk, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Bielsku-Białej – tylko w jednym, jak do tej pory, przypadku okazało się, że strażnicy natrafili na drobne uchybienia. Plac, o którym piszemy ma sporo uchybień i to wcale nie drobnych, o czym Straż Miejska, Policja i zarządca tego obiektu (Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa) wiedzą od wielu, wielu lat.
Piątek 12 kwietnia, plac zabaw przy ulicy Romanowicza 6. Rozmawiamy z dwojgiem młodych ludzi, przedstawicielami rodziców. 
– Plac nasz jest miejscem spotkań młodzieży, która pozostawia po sobie znaczące i widoczne „dowody” swojego pobytu. Przychodzą zarówno z dawnego hotelu Befamy jak i z okolicznych prywatnych domów. Po co mają śmiecić u siebie, skoro mogą to zrobić na obcym terenie. Tym bardziej, że mogą wejść bez problemu, bo plac zabaw nie jest ogrodzony – mówiła nam pani Karolina. – Nie rozumiem postępowania spółdzielni, która widzi wielki problem w zrobieniu ogrodzenia tego placu zabaw. Gdyby plac był zamykany i ogrodzony nie byłoby problemu. A tak mamy ciągłe interwencje Policji i Straży Miejskiej, które nie rozwiązują problemu, bo za ogrodzenie służy jedynie niski żywopłot – dodaje Pan Paweł, któremu już kilkakrotnie przecięto w samochodzie wszystkie opony tylko dlatego, że ośmielił się zwrócić uwagę korzystającej z placu zabaw młodzieży. – A ja boję się zwrócić im uwagę bo to samo może spotkać mnie i mojego męża. Boję się też o dzieci, jeden z moich synów spadł kilka razy ze skarpy opadającej w kierunku sąsiedniego prywatnego budynku. – dodaje pani Karolina. W tym momencie pojawia się kilka zasadniczych pytań. Dlaczego place zabaw na ulicy Dmowskiego można było ogrodzić, a tego się nie da? Kto będzie ponosił odpowiedzialność, gdy zdarzy się nieszczęśliwy wypadek, gdy np. dziecko wybiegnie na drogę? 
„…w dniu 27.02.2019 roku funkcjonariusze Straży Miejskiej w Bielsku-Białej przeprowadzili kontrolę wymienionego placu zabaw, nie stwierdzając uchybień, które mogłyby stwarzać zagrożenie dla korzystających z niego. Jednocześnie informuję, że w toku podjętych czynności ustalono, iż wskazany przez Pana w piśmie plac zabaw jest kontrolowany systematycznie przez pracowników Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a wyniki tych kontroli prowadzone są w rejestrze kontroli wskazanej spółdzielni.”  – to fragment pisma skierowanego do jednego z interweniujących w tej sprawie mieszkańców bloku przy Romanowicza 6.
Faktem jest, iż w ubiegłym roku zamontowano nowe urządzenia i wykonano nowe podłoże. Faktem, jest też to, że posadzony z jednej strony żywopłot nie stanowi żadnego zabezpieczenia przez niepowołanymi gośćmi, którzy widząc niebieskie światła nadjeżdżającego radiowozu zdążą zwiać pokazując nadjeżdżającym policjantom gest Kozakiewicza i środkowy palec. 
Jak długo jeszcze trwać będzie ten swoisty ping pong na pisma i słowa? Czy musi wydarzyć się tragedia bądź nieszczęśliwy wypadek aby odpowiedzialne za ten stan rzeczy osoby i instytucje zajęły się na poważnie tą sprawą? – pytają mieszkańcy. Nasza redakcja też czeka na szybką i właściwą reakcję.
 
 Krzysztof Kozik 


Lista wiadomości
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama